0

Erasmus po… 8 latach!

Jestem tak podekscytowana tym wpisem, że sama nie wiem, od czego zacząć! Nie wiem, czy ktokolwiek jeszcze tu zagląda, ale pomyślałam, że przyda się taki wpis zamykający, podsumowujący i być może ostatni. I tak, to jest powód mojej ekscytacji! :)

Ale zanim się uzewnętrznię, pochwalę się kolejnymi frazami wyszukiwarek, które doprowadziły do tego bloga.

tesknie na erasmusie

Ja też tęskniłam. Za Polską, za Krakowem, za polskim jedzeniem, za rodziną. W tęsknocie pomaga świadomość, że taki erasmus nie trwa wiecznie, więc trzeba się tylko zaprogramować i czerpać garściami!!!

podsumowanie erasmus +

czytajcie dalej… :)

gdzie bohaterowie tekstu spedzili ostatnie dwa tygodnie

eeee, ale że my? czy inni bohaterowie? innego tekstu? Prywatność, prywatność!

choinka nuty, boże narodzenie 2010, choinka zwymiarowana, wesołych świąt bożego narodzenia, choinka inżyniera, zdjęcia choinka, mechanika choinka, choinki – schematy, choinka gałąź,

chyba tego szukacie? joannawdanii.wordpress.com/2009/12/24/dotarlam/ A to znaczy, że moje foto musi mieć dobrą nazwę i tag ;)

zacznij od marzeń

Zdecydowanie! Ale swoich!

mam dużo miłości do dania

Przyjmę! Ślij na maila! Gmail przyjmuje duże załączniki bez pakowania :)

czy można pracować na erasmusie

Można! Ale po co… ;)

co warto przywieźć z danii

Sama chętnie się dowiem! :)

mikołajki w danii

joannawdanii.wordpress.com/2009/12/07/mikolajki/ Niestety zdjęcia na picassie już niedostępne, bo nie ma picassy. Ale! Secret Santa to bardzo fajny pomysł na obdarowanie się prezentami w grupie znajomych. Inną opcją jest „każdy każdemu” przygotowuje prezent.

joanna traciak, joanna traciak blog

Już Nowak. Ale niedługo… Aż 17 osób wpisało w google moje imię i nazwisko i dotarło tutaj. I nie, nie mam bloga. Mam notatki w telefonie. Zablokowane ;)

daj mi swój komputer

no f** way! ;)

nagość w danii

Duńczycy, podobnie jak obywatele Niemiec, nie mają problemu z nagością. Nie jest to dla nich temat tabu. Do dzisiaj mam przed oczami paradujące po basenowej szatni nagie kobiety oraz tabliczki pod prysznicem informujące, że prysznic należy brać bez stroju kąpielowego.

bieg golasów w danii

Jest coś takiego?! Obejrzałabym!

czy dania to bogaty kraj

Tak.

bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia rozprawka

Ok – uwaga – będzie rozprawka.

Ach cierpienie! Ach szczęście! Mając 32 lata poznałam doskonale oba te stany. I żaden bohater literatury w liceum nie potrafił mi przybliżyć czym tak naprawdę są. Dopóki się czegoś nie przeżyje, nie dotknie, nie spróbuje, każda rozprawka na polski będzie mierna. Wiem, język polski miał nas uczyć wyrażania się, interpretowania tekstów, może trochę przybliżyć pojęcie empatii. Ale dopiero teraz znam sens tych wszystkich rozprawek i lektur. Wszystko, co napisałam w liceum było tak absolutnie niedojrzałe, żeby tylko zaliczyć, może dostać dobrą ocenę, może się czegoś do matury nauczyć. Bo na pewno nie do prawdziwego życia.

A prawdziwe życie jest takie, że poczucie cierpienia i szczęścia przeplata się w życiu tak, jak pory roku. Ciepłe lato, uśmiech, zapach kremu do opalania, wiatr we włosach. Czego chcieć więcej? To czas zasłużonego odpoczynku; robimy wtedy, co chcemy, oddajemy się naszym pasjom. Szczęście w czystej postaci, które wydaje się, że trwa w nieskończoność. Jesień przynosi chmury i deszcze. Jak w życiu. Coś nie poszło po naszej myśli, gdzieś kiedyś nie posłuchaliśmy wewnętrznego głosu, intuicji, bo kierowaliśmy się emocjami, wiedzą, która z perspektywy czasu była niepełna albo sercem, które przecież głupie jest. Nie słucha. I absolutnie nie uczy się na błędach. Wchodzi po 10 razy do tej samej rzeki (albo nie wchodzi w cale, a powinno). Za każdym razem z kolejnym plastrem i kolejną raną. A łzy płyną, jak ten wczorajszy październikowy deszcz.

Aż w końcu przychodzi zima i sięgamy do granicy, gdzie nie ma już łez (bo zamarzły) i dochodzimy do wniosku, że jesteśmy tak beznadziejni i tak nieszczęśliwi, że aż cierpimy z bezsilności i bezradności na swój los. Najlepiej byłoby wtedy wypić gęstego soku z sosnowego igliwia, jak Muminki, i zapaść w zimowy sen po to, żeby obudzić się pierwszego dnia wiosny i poczuć powiew nadziei na policzkach. Nadziei na to, że po każdym dole przychodzi fala, po każdej burzy, wychodzi słońce. Po każdej porażce podnosimy się silniejsi, bo nie ma na dzień teraźniejszy błędnej decyzji. Jest po prostu decyzja. To, że była zła okazuje się po jakimś czasie.

Ale cierpienie nie jest stanem permanentnym, tak samo jak szczęście nie trwa wiecznie. Wiosna! Śnieg stopniał i odkrył brudną, pokrytą psimi kupami ziemię. Wszystko jest jeszcze szare i nijakie, ale z taką różnicą, że dzień jest dłuższy i słońce jakieś takie cieplejsze. Czas płynie, leczy rany. Zapominamy o tym, co było, i zostaje tylko blizna, której nie widać na pierwszy rzut oka, ale przypomina o sobie za każdym razem, jak mamy podjąć podobną decyzję, do tej z przeszłości. Ale już nie cierpimy. Cieszymy się chwilą, bo już czujemy ciepłe lato w powietrzu.

Czy zrozumiemy szczęście bez cierpienia? Ktoś obdarzony pewnym poziomem empatii jest w stanie wyobrazić sobie, co czuje na przykład matka 2 dzieci, której po 10 latach rozpada się związek i teraz musi się dziećmi dzielić z ich tatą. Dzieci mają dwa domy – przewożone jak owieczki z jednego pastwiska na drugie; z domu taty do domu mamy. Obydwoje mama i tata wepchnięci do coraz większej w naszym społeczeństwie szufladki „rozwiedziony/a”, „drugi sort”. I tkwią tam do momentu, kiedy nie stworzą nowej podstawowej komórki społecznej, jaką jest „rodzina patchworkowa”. A mieli być na dobre i na złe. W zdrowiu i chorobie. Wspierać się do końca życia. Zapomnieli, że szczęście się buduje razem, bo nie jest dane na zawsze. Zaniedbane znajduje innego właściciela. Codzienna troska o siebie nawzajem, szacunek i postawienie drugiej osoby na pierwszym miejscu, mogłyby zapobiec powyższemu. Ale czegoś zabrakło, ktoś stracił czujność…

Tak, ten rodzaj cierpienia sprawia, że docenia się szczęście najbardziej. Dba się o nie… przedłużając letnie wakacje lotem w październiku na Kanary lub dzieląc się nim – tym szczęściem – z najbliższymi. Z cierpieniem związane jest silne poczucie straty, bo czasami szczęście jest jak ziarenka piasku w garści. Mamy je, trzymamy mocno, ale jak tylko rozluźnimy pięść czujemy, jak przelatuje nam przez palce, jest tak ulotne. Ale wierzę, że jest go dużo i jeszcze nie jedną garść z różnych stron tego szczęscia nabierzemy. Jeszcze nie jedno przecierpimy i nie jedną szczęśliwą chwilę przeżyjemy doceniając ją mocniej. Takie jest życie, to się wie mając trójkę z przodu.


Proszę. Ciekawa jestem, co bym dostała na polskim za taką rozprawkę. Sama dałabym sobie 5! Użyłam pięknego porównania cierpienia i szczęścia do natury. Praca ma logiczną konstrukcję i są wnioski, rozwinięcie i wstęp. No dobra, zabrakło może trochę odwołań do literatury… Ale wystarczyłoby gdzieniegdzie wspomnieć o Wokólskim, co go Izabela nie chciała, o Werterze, co cierpiał na duszy gdzieś w Niemczech, może o bohaterach Mickiewicza tęskniących za Ojczyzną… no multum tego! Temat rzeka. Dziękuję, polecam się ;)

Ale wracając do powodu napisania dzisiejszego wpisu, jest nim spotkanie naszej ekipy po 8 latach! Po powrocie jakoś tak się stało, że nasze drogi mniej lub bardziej się rozeszły. Zajęliśmy się swoimi sprawami. Trochę szkoda, że tak się stało, ale to się właśnie dzieje, jak się nie dba o ludzi. Niemniej jednak miło było powspominać przy pysznej kolacji, jacy byliśmy 8 lat temu, 1200km od domu.

Żyjemy, pracujemy, mamy dzieci, rodziny. itd. W dzisiejszych czasach prywatność jest na wagę złota, więc pozwolę Wam tylko nacieszyć oczy naszym widokiem.

A może trochę reklamy! Jeśli ktoś z Was zamierza w najbliższym czasie wziąć ślub, polecam Notatnik Panny Młodej, którego jestem wydawcą i autorką! Pomoże on Wam zorganizować cały ślub od A do Z. Jeśli jednak nie zamierzacie, ale macie wśród znajomych zaręczone osoby, taki Notatnik to świetny prezent, a Mikołaj tuż tuż! ;)

Dużo się zmieniliśmy?

foto1 - po 8 latach

Cała nasza ekipa.

foto2 - po 8 latach

Z Bartkiem, który w tym samym czasie był w Kopenhadze.

Podsumowując i kończąc – dla mnie Erasmus był bardzo ciekawym doświadczeniem życiowym i nie żałuję podjętej decyzji o wyjeździe. Cieszę się, że poznałam fantastycznych ludzi (nie tylko tych ze zdjęcia), mieszkałam chwilę w innym kraju i czegoś się nauczyłam. Z perspektywy czasu jednak czuję jakiś niedosyt, bo dałoby się jeszcze więcej z tego wyjazdu wycisnąć. Może zostać jeszcze semestr dłużej, a może dwa i magisterkę napisać. Nie wracać tak szybko, nie wejść do tej samej rzeki.

Dlatego korzystajcie z przywilejów wymiany studenckiej ile się da! Podróżujcie, poznawajcie ludzi. Nigdy nie wiecie, kiedy może się Wam jakaś znajomość przydać. Nie koniecznie materialnie – ale tak po prostu, coś podpowiedzieć, doradzić, pokazać inną perspektywę.

Trzymajcie się! Do zobaczenia za 8 lat? ;) Może nie!

Reklamy
14

LUBIĘ / NIE LUBIĘ

Mieszkam w Danii już na tyle długo, że dawno opadły emocje towarzyszące odkrywaniu nowego miejsca. Mój zachwyt nad tym krajem nieco opadł, pojawiła się  tęsknota za Polską i trzeźwe spojrzenie.

 

Oto mój subiektywny przegląd tego, co w Danii mnie ujęło najbardziej i tego, co wręcz przeciwnie, sprawiło, że miałam ochotę wracać.

Zacznę od „NIE LUBIĘ”, bo mimo wszystko w dalszym ciągu jestem pod urokiem Danii i negatywnych wrażeń będzie mniej.

1. Pogoda – według statystyk co 3. dzień pada. Peleryna ma w mojej torebce miejsce równie ważne jak szminka, a może nawet ważniejsze, bo gdybym musiała wybierać, to postawiłabym na pelerynę właśnie. Pada zazwyczaj wtedy, kiedy prognozy są bardzo obiecujące. A jak już pada, to zawsze nieprzewidywalnie. Zdarzają się dni, kiedy pogodowy scenariusz przypomina bollywoodzki film „Khabi khushi khabie gham”. Diametralne zmiany w stanie nieba zachodzą nieraz i co 10 min. Pod tym względem w Danii nudzić się nie da.

2. Rutyna – jak już jesteśmy przy nudzie, to warto poruszyć i ten wątek. Czasem mam wrażenie, że tu wszystko jest za bardzo uregulowane, do bólu perfekcyjne. Brak miejsca na spontaniczność, kreatywność, wyłamanie się poza przyjęte normy. I akurat nie jest to moja opinia, tylko osoby, która mieszka tu już ponad 10 lat. Nie twierdzę, że uregulowane życie społeczne jest złe, wręcz przeciwnie. Czasem jednak marzy się o powiewie świeżości, którego w Danii się nie uświadczy w takim samym stopniu jak w krajach południowych.

3. Ceny – gorzej jest już tylko w Norwegii i Finlandii. Aczkolwiek fakt ten jest bolesny tylko dla przybyszów zza granicy, gdyż duńskie płace i socjal są doskonale dostosowane do cen towarów. Kiedy robię zakupy w supermarketach, Ikei albo sklepach typu Søstrene Grene czy Tiger, to nie mam wrażenia jakbym wydawała fortunę. Co ciekawe, dużo bardziej niż Polacy czy Hiszpanie, na sklepowe horrory narzekają Niemcy i Holendrzy. Gorzej sprawia się przedstawia, jeśli mam ochotę wyjść z przyjaciółmi do klubu, do kina albo po prostu pojechać gdzieś autobusem. Przy w miarę rozsądnym gospodarowaniu można jednak spokojnie dać sobie radę. To, co mnie zmartwiło ostatnio, to znaczne zwyżki cen produktów od pierwszych dni 2012 r. Mam jednak nadzieję, że kursy euro wnet poszybują w dół i wszystko wróci do normy.

Cdn. już wkrótce:)

0

Nowy blog o nowej wymianie!

Serdecznie zapraszam czytelników na stronę mojego kolegi, któremu udało się wyjechać na wymianę do Londynu. Jeśli chcecie skonfrontować kulturę Danii z kulturą w Wielkiej Brytanii zapraszam do czytania:

Erasmus w Londynie.

Miejmy nadzieję, że Konrad (ten przystojniak po lewej), będzie zamieszczał ciekawe i przydatne wpisy na swoim blogu. Sama chętnie poczytam i powspomianam czasy mojej wymiany.

LONDON BABY!!

(źródło zdjęć: facebook Konrada, zdjęcia zostały użyte bez zgody i wiedzy autora, ale miejmy nadzieję, że się nie obrazi;))

0

Wybory

15.09.2011 odbyły się wybory do Folketingu, czyli duńskiego parlamentu. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona tym, jak spokojnie rozgrywały się kampanie. Wszystkie plakaty jak zostały powieszone, tak sobie wisiały i naprawdę z rzadka jakiś polityk spoglądał na swych wyborców z dodatkową brodą albo czarnym zębem…

Ale zacznijmy od początku. Oto krótki przegląd duńskich partii, ich przywódców oraz koalicji…

Czerwony Blok (The Red Alliance):

Lider: Helle Thorning-Schmidt

Socialdemokraterne (A) – Helle Thorning-Schmidt

Det Radikale Venstre (B) – Margrethe Vestager

Socialistisk Folkeparti (F) – Villy Søvndal

Enhedslisten (Ø) – Johanne Schmidt-Nielsen

http://dl.dropbox.com/u/6979283/2011-Election-Opposition-cphpost.dk.pdf

Niebieski Blok (The Blue Alliance):

Lider: Lars Løkke Rasmussen

Det Konservative Folkeparti (C) – Lars Barfoed

Liberal Alliance (I) – Anders Samuelsen

Kristerndemokraterne (K) – Per Ørum Jørgensen

Dansk Folkeparti (O) – Pia Kjærsgaard

Venstre (V) – Lars Løkke Rasmussen

Oto kilka świetnych opracowań po angielsku. Polecam szczególnie przejrzyste schematy, dzięki którym szybko można się zorientować za czym opowiada się dana partia (http://www.cphpost.dk/news/politics/90-politics/52145-election-11–where-do-they-really-stand.).

http://www.cphpost.dk/news/politics/90-politics/52091-election-11-whos-running.html

http://www.cphpost.dk/news/politics/90-politics/52118-election-11-whos-running.html

http://www.cphpost.dk/news/politics/90-politics/52056-election-11–what-are-they-talking-about.html

http://www.cphpost.dk/news/politics/90-politics/52062-election-11–how-does-it-work.html

http://www.cphpost.dk/news/politics/90-politics/52161-social-dems-did-it.html

179 miejsc zostało obsadzonych (w tym 2 przez przedstawicieli z Grenlandii i 2 przez przedstawicieli Wysp Owczych). Najwięcej głosów otrzymała partia Venstre (26,7%), na drugim uplasowali się Socialdemokraterne (24,8%). Mimo to, Czerwony Blok uzyskał w sumie poparcie w liczbie 50,2% głosów i to Helle Thorning-Schmidt zostanie pierwszą w historii kraju panią premier.